Heej. Sorki, że tak długo nie pisałam, ale dopiero teraz przepisałam na kompa i już dodaję. :) Druga część też trochę się przedłuży w czasie. Zobaczymy. A teraz czytajcie!
- Bello, mam pewną propozycję. – zaczął Edward niepewnie. Siedzieliśmy na moim łóżku naprzeciwko siebie. Zbliżał się weekend. Nie mieliśmy żadnych planów, więc zapewne stąd ta propozycja. Wyuczyłam, że coś jednak mnie w niej zaskoczy, bo Edzio zawsze otwarcie coś proponował. Łypnęłam na niego groźnie. Niestety, nic takiego efektu się spodziewałam. Uśmiechnął się łobuzersko.
- Gadałem z Jacobem. Ponieważ chyba już się na niego nie gniewasz albo nie czujesz żalu, pomyślałem, że to całkiem dobry pomysł. – zatrzymał się na chwilę i popatrzył. Jego oczy miały złoty odcień. Był najedzony. Westchnęłam.
- I co w związku z tym? Jaka to propozycja? – zapytałam. To, że tak delikatnie podchodził do tej całej ,,propozycji” na pewno miało drugie dno. Ciekawa byłam jakie.
- Jake z Mitchell zapraszają nas do La Push. Jutro. Chciała by cię poznać.
Hmmm… Nie byłam do tego pomysłu przekonana. Jak by nasze spotkanie przebiegło? Obawiałam się trochę tej całej Mitchell. Nie widziałam jej nigdy. A jeśli była taka piękna, że serce pękłoby mi z żalu, że i ja tak nie mogę wyglądać? Jeśli to przez nią Jacob już na zawsze miałby o mnie zapomnieć? Mógł sobie nas porównywać i stwierdzić, że to wpojenie to ósmy cud świata i odtąd będzie się zajmował tylko nią? Naprawdę się jej bałam.
- No zgódź się. Będzie fajnie. W końcu ją poznasz. Może będzie brzydka. – zaśmiał się z własnego dowcipu. Skąd wiedział co mnie trapi? Może tylko udawał, że nie czytał mi w myślach. Często wiedział o co mi tak naprawdę chodzi. Może to tylko wampirza intuicja? Tylko albo .. aż?
- Bello! – Edward się zniecierpliwił. Za długo milczałam. Zaczynałam go chyba niepokoić. – Pójdziemy do nich choćby nie wiem co. Gdybyśmy odmówili byłoby to niegrzeczne. Nawet bardzo. Będę przy tobie, nie zapominaj. Nie będzie tak źle. Sama zobaczysz.
A potem zbliżył się do mnie i położyliśmy się na łóżku. Przymknęłam oczy.
…
…
…
A gdy je otworzyłam był już poranek.
- Oh! – krzyknęłam i usiadłam gwałtownie na łóżku. Edward spojrzał na mnie zdziwiony.
- Która godzina? – zapytałam schodząc z łóżka.
- Dopiero ósma trzydzieści. Zwykle w weekendy śpisz znacznie dłużej. Spałaś bardzo niespokojnie. Czyżbyś się denerwowała?
- Nie, raczej nie. – zaoponowałam. Szczerze to tak, bardzo się denerwowałam. Wszystko nie miało teraz większego znaczenia. Byłam bardzo otumaniona. Czas szybko mijał. I mijał. Nieustannie. Bardzo szybko. Ocknęłam się z zadumy, wyjechaliśmy już z Forks. Za parę minut będzie w La Push.
Obok Jacoba i jego wpojenia. Uhh… Jeszcze tylko kilka minut. I się zacznie. Zmrużyłam oczy przerażona.
- Bello? Jeśli jednak nie chcesz, możemy wrócić do domu. Ale sprawimy przykrość Jacobowi i jego dziewczynie. – dodał po chwili. Z pewnością wolał, żebyśmy pojechali. Od kiedy tak bardzo lubił Jake’a?-
Zastanowiłam się przez chwilę. Znałam już odpowiedź, ale uznałam, że potrzymam Edzia w niepewności. Przyda mu się, skoro sam mnie tu zaciągnął.
- Dobrze, chodźmy. Jacob pewnie i tak już słyszy, że dojeżdżamy. Chcę mieć to jak najszybciej z głowy. Dwie godziny, trzy i koniec.
Na powrót będę żywą Bellą. Wysiadłam z auta i ruszyłam w stronę domu. Edwar złapał mnie w pasie i przytrzymał.
- A dokąd to? – zapytał. Teatralnie wciągnął powietrze. – Są na plaży i czekają na nas. Mitchell się trochę denerwuje. – pewnie usłyszał jeszcze coś, ale nie chciał mi tego wyjawić. – Jacob się zastanawia, co powiesz o jego wpojeniu.
I zapadła cisza.( bo nie potrafiłam napisać, że zamilkli. No właśnie jak to będzie? I zamilknęliśmy? Podkreśla na czerwono…. )
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJaauć . Ale boskie . Edzio, jesteś naaj . . xdd . Jaki zaciesz ! Kocham twoje opowiadanka ! Dodawaj nowe, a zaciesz będzie jeszcze większy !
OdpowiedzUsuńfajne opowiadanie
OdpowiedzUsuńwww.ja-kontra-reszta-swiata.blogspot.com
dodałam się do obserwatorów:p